poniedziałek, 15 czerwca 2015

Złota szóstka

Z natury jestem optymistką, ale też wrażliwcem którego łatwo skrzywdzić. Negatywne opinie źle na mnie wpływają, obniżają moją samoocenę i sprawiają, że dobre myśli gdzieś się ulatniają. Od niedawna staram się z tym walczyć. Osoby wrażliwe wiedzą o czym mówię i jak ciężko się z tym żyje. Chociaż przyznam, że z każdym miesiącem jest coraz lepiej. Rok temu byłam inną osobą. Dziś staram się, by czyjeś negatywne słowa nie wpływały na moje poczucie własnej wartości. Nie jest to łatwe aczkolwiek do zrobienia :)
Jakie są moje sposoby na to by starać się myśleć pozytywnie, nawet w najgorszych momentach?

Po pierwsze czytam dużo książek motywacyjnych. Działają na mnie tak, jakbym dostała zastrzyk pozytywnej energii. Wpływają na moje myślenie i postrzeganie różnych spraw. Nie tylko nastrajają pozytywnie, ale też motywują do lepszego życia, do zmian na lepsze. Dzięki książkom Reginy Brett ( jeżeli jeszcze nie znacie polecam ) spojrzałam na świat z innej strony. Autorka świetnie dotarła do mnie jako do czytelnika. Szybko pochłonęłam jej trzy książki i czekam na kolejne.

Po drugie jestem po prostu sobą. Cokolwiek by się nie działo, robię wszystko w zgodzie z sobą. Kiedyś miałam z tym problem. Jak wiele nastolatek czułam się zagubiona i szukałam swojej ścieżki. Zatraciłam gdzieś siebie po drodze, starałam się być kimś kim nie jestem. Bałam się odrzucenia ze strony rówieśników i innych ludzi. Dopasowywałam się do sytuacji, chciałam być jak moje lubiane koleżanki. Niestety sama taka nie byłam. Może dlatego, że nie byłam sobą?
Zrozumiałam, że życie jest dla każdego człowieka jakikolwiek by on nie był. Jesteśmy jedyni, unikatowi. Każdy ma wady i zalety. Sukcesem jest zaakceptować siebie takim jakim stworzył nas Bóg. Może nasze wady nabiorą innego wymiaru? To zabawne ale kiedyś uważałam swoją nieśmiałość i wrażliwość za ogromne wady, które niszczą mi życie. Dziś odkrywam je na nowo, i powolutku zaczynam akceptować a nawet lubić swoje "wady". Mają swoje piękne strony które są niezwykłe. A kiedy jestem sobą w każdej sytuacji, czuję się dużo lepiej.

Po trzecie staram się mniej narzekać. Narzekać na świat, na życie, na ludzi, na pogodę i wiele innych rzeczy. Narzekanie sprawia, że sami siebie wprowadzamy w zły nastrój. Odsuwamy od siebie ludzi. Bo kto by chciał wiecznie słuchać jak druga osoba marudzi i narzeka? Nic przyjemnego. Świat potrzebuje ludzi pozytywnych, wesołych i uśmiechniętych. A kiedy rano zaraz po przebudzeniu najdzie cię negatywna myśl, pomyśl sobie A niech tam, dziś będzie dobry dzień! 
Choć zdradzę wam pewną tajemnicę, że z tym punktem radzę sobie najciężej. Przestać narzekać??!!! Litości, jak!!!?? :)

Po czwarte uśmiech. Nic tak nie poprawia humoru jak uśmiech drugiego człowieka. Dlaczego matka zapomina o nieprzespanych nocach czy brudnych pieluchach?  Gdy zobaczy uśmiech swojego dziecka rośnie jej serce. Może nie tyle co zapomina, ale brudne pieluszki nabierają sensu. Wie, że robi to z miłości i nie przestanie choćby nie wiem co.
Ja osobiście uwielbiam się uśmiechać. A co tam zmarszczki ;)

Po piąte dobre słowo. To wchodzi w krew. I nie chodzi tu o komplementowanie.
Od pewnego czasu staram się mówić to co myślę. Jeżeli ktoś ładnie wygląda mówię mu to. Jeżeli ktoś coś dla mnie zrobił, nawet zmycie talerzyka po śniadaniu, dziękuję. Staram się dostrzegać drobnostki i o nich mówić. To pomaga nie tylko drugiej osobie, która czuje się piękna czy doceniona, ale też działa na nas. Spróbuj a się przekonasz :)

Po szóste i chyba już ostatnie :) MYŚLI. Czyli to co najważniejsze. Nasze myślenie. Co wpływa na dobry dzień? Myśl jaki on będzie. Co sprawia, że czujesz się pięknie? Samoocena, czyli myślenie o sobie.Nasze Myśli wpływają na to co robimy, jak się zachowujemy i jak osiągamy cele. To w naszej głowie tworzy się nasze życie. To ona napędza nas do działania. To od nas zależy nasze życie, od naszego myślenia. Uwielbiam hasło: Jeżeli chcesz zmieniać świat, najpierw zacznij od siebie. I nie chodzi tu o zmianę siebie, swojego charakteru, lecz o zmianę myśli. Jeżeli to zrobisz Twoje życie zmieni się diametralnie! I oby na lepsze.





środa, 25 lutego 2015

Zacznij od siebie

Każdy z nas marzy o tym, żeby żyć tak by być szczęśliwym. Mamy jakieś marzenia, plany które o których czasami w natłoku pracy zapominamy. Godzimy się z rzeczywistością, która tak na prawdę nas przytłacza i nie przynosi szczęścia. Chcielibyśmy ją zmienić, ale nie mamy na to pomysłu lub po prostu chęci by się do tego zabrać. Wymaga to od nas dania z siebie więcej niż dotychczas.
Jak się zmotywować? Czasami latami o czymś marzymy i na tym się kończy - na marzeniu. Tak też jest ze mną. Nigdy nie miałam odwagi żeby wyjść życiu na przeciw. Chciałam spełniać swoje pragnienia, marzenia ale nie miałam odwagi. Nieśmiałym osobom,zamkniętym w sobie jest zawsze ciężej.  Boją się jak odbiorą ich inni ludzie, kiedy zaczną walczyć o to czego pragną. Pewnie wszyscy słyszeliśmy to zdanie: "Życie jest za krótkie, żeby przejmować się opiniami innych", czy jakoś tak. Jest w tym dużo racji. Przez całe życie przejmowałam się tym co myślą o mnie inni ludzie, co mówią. Brałam sobie ich zdanie do serca i przeżywałam. Ale nie tak to powinno wyglądać. Przyszliśmy na świat by żyć w zgodzie z samym sobą, doceniać to co daje nam los, kochać, rozumieć, troszczyć się o innych. Więc dlaczego zazdrościmy sobie wzajemnie sukcesów, pieniędzy,pracy, partnerów czy szczęścia? Dlaczego nie potrafimy cieszyć się razem z innymi? Coraz mniej między ludźmi jest przyjaźni i dobra. Choć czasem sami się staramy to jednak inni psują nasz zapał. Wystarczy jedna osoba, która powie coś co cię skrzywdzi, obrazi. Jej słowa trafiają wprost do naszych serc.
Czasami marzy mi się taki świat bez wad. Chciałabym żeby każdy człowiek był szczęśliwy, nikt nikogo nie krzywdził. Chciałabym żeby nie istniały takie uczucia jak złość, gniew, żal czy nienawiść którą niejednokrotnie przelewamy na swoich bliskich czy ludzi spotkanych w sklepie. Nikt z nas nie jest idealny, ja też nie. Ale wystarczy kilka ciepłych słów, by umilić komuś i sobie dzień. Kiedy staramy się być lepsi nasze życie się zmienia również na lepsze. Czy zawsze muszę słuchać kogoś kto próbuje z jakiegoś powodu mnie obrazić? Czy muszę mu odpowiedzieć i wszczynać kłótnię? Czy nie łatwiej byłoby okazać mu miłość? zrozumienie? Zapewne ma ciężki dzień, bądź inne powody dla których jest jaki jest. Czasami mam wrażenie, że za mało we mnie zrozumienia dla innych. Staram się to zmienić. Zawsze chciałam być lepszym człowiekiem. Tylko nie zawsze mi to wychodziło. Popełniałam mnóstwo błędów, byłam niesprawiedliwa i źle oceniałam innych. Dziś próbuję zmieniać swoje nastawienie do ludzi. Kiedy ktoś mnie atakuję, staram się nie krzyczeć, w spokoju wysłuchać jego wersji. Kiedy ktoś uprze się przy własnym zdaniu, kłótnia nie ma sensu. To błędne koło. Dlatego zmeniam taktykę. Nawet ostatnio miałam mały sukces. Byłam z siebie taka dumna. Zachowałam spokój, gdy obca kobieta urządziła mi awanturę w sklepie. Moje ignorowanie jej zachowania sprawiło, że zezłościła się jeszcze bardziej i wyszła. Może nie tego chciałam, mam tu na myśli zdenerwowanie jej jeszcze bardziej. Ale kłótnia z nią jeszcze bardziej skomplikowałaby sytuację, co mogłoby się źle skończyć. Jestem świadoma tego, iż to nie jest łatwe. Zachować spokój w stresującej sytuacji - zwłaszcza kiedy ktoś nas obraża. Niektórzy nawet powiedzieliby, że to "dawanie sobie w kaszę dmuchać". Ja odbieram to inaczej. Myślę, że to wzmacnia mój charakter. Daje mi wewnętrzną siłę, spokój. Jej złość nie przelała się na mnie, a co za tym idzie ja nie przelałam jej na innych. Uwierzcie mi, że poczułam się wtedy wolna. Miałam ochotę śmiać się w głos. Byłam dumna, że przeszłam pierwszą próbę. To nic, że trzęsły mi się ręce. Zachowałam spokój. I to liczy się najbardziej.
Oczywiście ta sytuacja należała do takich, w których nie warto zabierać głosu. Ta kobieta chciała po prostu wyżyć się na kimś i trafiło na mnie. A w życiu jest różnie. Nie zawsze udaje mi się zachować tak jakbym tego chciała. Emocje biorą wtedy górę.
Kiedy okazujemy innym więcej zrozumienia sami je otrzymujemy. Kiedy dajemy innym więcej dobra i miłości to ono do nas wraca. Zmieniając siebie, zmieniamy świat. A co za tym idzie inaczej postrzegamy rzeczywistość. Stajemy się pewniejsi siebie.
Od niedawna zaczynam małymi kroczkami spełniać swoje marzenia. Robić to co chciałabym robić, nie patrząc na krzywe miny ludzi wokół mnie.
Kilka tygodni temu wybrałam się na lodowisko. Byłam pełna obaw jak odbiorą mnie inni. Po pierwsze nie umiałam jeździć, nigdy wcześniej tego nie robiłam. Po drugie mam już swoje lata i bardziej spodziewałam się nastolatków i małych dzieci na lodowisku. Kto by pomyślał? Ja która mam 24 lata przejmowałam się opinią dzieci? Śmiechu warte prawda? Ale różne rzeczy myśli się ze strachu. Co prawda na lodowisku było mnóstwo dzieci i nastolatków, były też osoby starsze ode mnie (w mniejszości ale jednak!) .
Na początku było ciężko. Myślałam, że nie stanę na prostych nogach. Ale kiedy już zebrałam się w sobie jakoś to poszło. Początkowo zrezygnowana chciałam się poddać. Ale zaraz, zaraz, hola! hola! Nie od razu Kraków zbudowano. Spełnianie marzeń krok po kroku daje wspaniałą satysfakcję. Gdy już załapałam o co chodzi, byłam wprost wniebowzięta! Z mojej twarzy nie schodził uśmiech. Czułam radość w sercu, że pierwszy raz od bardzo dawna zrobiłam coś co chciałam ja! Początkowo się bałam, ale jednak warto było zrobić pierwszy krok w stronę zmian. Byłam z siebie dumna. Ups! Kolejny raz to piszę! A co tam trzeba doceniać siebie. Trzeba wyjść życiu na przeciw pomimo tego co pomyślą inni. Radość z życia bierze się stąd, że robimy coś czego pragniemy, co kochamy. Dlaczego więc mamy rezygnować, że zjeżdżania z górki zimą w wieku 24 lat czy nawet 50-ciu? Bo inni pomyślą, że to nie wypada? A niech myślą. Za miesiąc już o tym zapomną.
Tylko od nas samych zależy czy będziemy szczęśliwi czy nie. Nasze decyzje, podejście do życia, nasze myślenie. To wszystko zaważa na naszym życiu.
Kiedy zaczniesz pracować nad sobą, zmienisz wszystko wokół siebie. A to nie jest łatwe, wymaga ciężkiej pracy i czasu. Ale na końcu tej drogi czeka przyszłość o której marzysz.



piątek, 30 stycznia 2015

Słoik szczęścia

Co napędza Twoje życie? Praca? Dom? Dzieci? A może Marzenia? Miłość? Radość? Co jest ważne, byś mógł dostrzec to co masz? Wstajesz rano z jaką myślą? Może: "TO BĘDZIE DOBRY DZIEŃ" z uśmiecham na twarzy. A może: "NIE CHCE MI SIĘ" z niewyraźną miną? :)

Ciężej jest dostrzec pozytywne strony naszego życia. Dlatego zazwyczaj pamiętamy te złe, przykre i smutne dla nas chwile. Dlatego tak ciężko zapomnieć jest nam i wybaczyć jak ktoś nas skrzywdzi. I właśnie dlatego powinniśmy sami szukać tych piękniejszych stron życia. Czasami wystarczy miłe słowo wypowiedziane do naszych bliskich, życzliwy uśmiech do spotkanych nam osób, czy zwykła pomoc dla tych którzy jej potrzebują. Jeżeli sami staramy się być dobrymi, uprzejmymi, pomocnymi to ogarnia nas wewnętrzny spokój i daleko nam do codziennych stresów i nerwów. I tak za dużo tych uczuć wokół nas, więc po co je rozprzestrzeniać?
Gdzie nie spojrzę ludzie pędzą niezadowoleni, krzyczą do telefonu, są zdenerwowani, źli, nieuprzejmi. Nasza złość odbija się na innych ludziach, czasem na tych na których nam najbardziej zależy. Nieświadomie krzywdzimy innych gdy potrzebujemy odreagować naszą złość.
Czasem wystarczy na chwilę zatrzymać się, usiąść, zastanowić: "Jakim jestem człowiekiem?" a "Jakim chciałbym być?" Czy odpowiedzi na te pytania stanowczo się różnią? A może nieznacznie?

Sama tego doświadczyłam. Przez ostatnie półtora roku biegałam z pracy do domu wiecznie niezadowolona. Narzekałam, że mi ciężko, że dostaję za małe pieniądze. Nie doceniałam tego, iż to, że mam stałą pracę w dzisiejszych czasach to skarb. W dodatku całkiem ją lubię! Sprawia mi przyjemność i satysfakcję, pomimo tego ,że jest to praca fizyczna i wymaga ode mnie dużo siły i chęci!
Marudziłam, że za tak ciężką pracę dostaję najniższą krajową, a inni na lżejszych stanowiskach zarabiają więcej. Nie brałam pod uwagę tego, że inni mogą męczyć się w swojej pracy i że po prostu jej nie lubią. Ja zaś robię to co lubię. A to chyba najważniejsze?
Jak to się mówi, człowiek doceni to co ma dopiero wtedy kiedy to straci. I tak było w moim przypadku. Na zajmowanym stanowisku byłam tylko do czasu powrotu koleżanki. I kiedy nadszedł ten czas musiałam wrócić na stare miejsce, za którym nie przepadałam.
Tak więc reszty można się domyślić. Wpadłam w depresję, do dziś ciężko jest mi przyzwyczaić się na nowo. Praca przestała sprawiać mi przyjemność i satysfakcję. Już nie robię tego co lubię, nawet nie mam ochoty rano wstać, żeby kolejny raz robić to co nie przynosi mi szczęścia.

Hm.. Trwa to już dosyć długo, więc postanowiłam szukać pomocy. Zastanawiałam się co mogę zmienić, żeby było lepiej. Szukam pozytywów obecnej pracy, staram się myśleć o niej inaczej i zmieniać krok po kroku swoje nastawienie. Niestety jest to bardzo trudne i zapewne troszeczkę potrwa, ale myślę pozytywnie i mam nadzieję, że się uda. Nasze nastawienie, myślenie jest kluczowym elementem w naszym codziennym funkcjonowaniu. A praca nad sobą, nad zmianą naszego myślenia jest ciężka, ale jaka owocna! I tak właśnie myślę. Że na końcu tej drogi czeka mnie ogromna zmiana, która przyniesie ukojenie i szczęście.

Kolejnym krokiem do zmian jest tzw. "Słoik szczęścia"
To taka mała czynność, która ma pomóc mi w dostrzeganiu pięknych chwil w życiu. Polega na tym, aby każdego dnia na karteczce zapisać to co przyniosło mi danego dnia szczęście, uśmiech i wrzucić do słoika. Po ustalonym ( przez nas samych ) terminie, np. po tygodniu, przeczytać to co przez ten właśnie ostatni tydzień sprawiało, że byłam szczęśliwa. I to nie jest tak, że mam zły dzień i stwierdzę, że nic mnie dzisiaj nie uszczęśliwiło. Właśnie takie znajdywanie szczęścia w najmniejszych rzeczach uczy nas dostrzegania ich. Tak - miałam zły dzień, ale by się odprężyć wzięłam ciepłą kąpiel, poszłam na spacer z psem, czy też ktoś bliski przytulił mnie i powiedział, że będzie dobrze.
Jak widzicie może to być wszystko, nawet najmniejszy gest ze strony innych.
Myślę, że warto więc spróbować, nic nas to nie kosztuje :)